Dieta matki karmiącej, czyli tragedia laktacyjna czasów współczesnych
Jeśli chodzi o karmienie piersią, to narosło tak dużo głupich mitów na temat karmienia piersią. Co weźmie się jakąś gazetę, to szlak człowieka trafia, a potem każdy kto to czyta jest geniuszem i jak dziecko płacze to wina matki, bo pewno coś źle zjadła, albo nie na wystarczającej ilości pokarmu. Wszyscy lepiej wiedzą od matki. Zapraszam
Największy błąd, to słuchania tych pseudo opowieści co kobieta jeść nie może wg tekstu książeczki od sudocream - "Gdy mój maluszek płacze" - poradnik z paczki szpitalnej.
Do tego w szpitalu położna dodała, że nje można jeść gruszek. Owocow, które najrzadziej brane sa pod uwage jako alergen. O dziwo w szpitalu podawali normalnie jajko i pomidora. Szok
Położna nawet powiedziała, że nie moge pić wody gazowanej, bo dziecko będzie miało kolki. Pytanie czemu dziecko po mm ma kolki?
Albo że mleko powoduje próchnicę zębów... no ja nie moge... kto to pisze? (Happy baby niebieskie pudełko kolejny poradnik)
Kolejne głupoty z najnowszego numeru gazety "Twój maluszek"
Porada ode mnie jedz wszystko i obserwuj, a nie katuj się, bo lekarz powiedział, że to pewno od mleka albo od tej nieszczesnej truskawki.
Polecam w tym wypadku strone mleczne wsparcie oraz hafija. W szpitalu niestety porada laktacyjna na niskim poziomie - "mamy gotowe mleczka, bo w pani piersi mleka niewiele" i cudowna koleżanka pacjentka z pokoju, która wyrażała sie o mnie w 3 osobie gadajac przez telefon że dlawie dziecko wlasnyn sutkiem i powinnam uczyc się karmic w domu...
Tak właśnie wyglada kp współcześnie jeśli same walczyc nie bedzie zostanie nam sucha kromka z woda a ostatecznie i tak wepchną nam smoczki, butelki i mm
Pozdrawiam by Frogsia



Komentarze
Prześlij komentarz